Hm. Jakiś czas temu, siedząc sobie wygodnie gdzieś w Indonezji dostaliśmy maila od  naszego kolegi Radka, który siedział sobie wygodnie w Boliwii.
Okazało się, że szykuje się właśnie na wyprawę ze  swojego chwilowo rodzinnego La Paz, samochodem terenowym po bezdrożach Ameryki Płd.
Kombinował właśnie jak ozdobić swoją wysłużoną Toyotę grafiką mającą sugerować skąd jego samochód startuje.
Zaczęło się to niewinie od takiego oto brief’u:

„Znasz kojota Willy? Tego co zawsze probuje zlapać Roadrunnera?
I znasz rysunek Firebirda (ptak ktory „zionie” plomieniem ognia) na samochodach Pontiaca?

Chcialbym kojota w pozie podobnej do Firebirda ze skrzydlami zrobionymi z pior roadrunnera (czyli niebieskimi)….
…A zeby skomplikowac sprawe to namalowanego tak troche kanciasto na styl malowidel/rzezb Inkow, ewentualnie Aztekow jezeli latwiej.
Zeby bylo widac skad samochod wyjechal;) Myslisz ze da sie cos takiego zrobic?”

I co ja miałem odpowiedzieć na takie wyzwanie?
Zaczęło się od kombinowania jak tu i z czego. Wiadomo jak wygląda kojot i firebird ale jak to połączyć z jakimiś elementami inkaskimi?
No i jak go zrobić żeby był… bardziej inkaski skoro kojotowość kojota jest właśnie w tym, że wygląda dokładnie tak, jak został narysowany!?
Odpowiedź znalazłem w Tiwanaku – największym ośrodku kultury andyjskiej w Boliwii.
A dokładnie na płaskorzeźbach znajdujących się na słynnej Bramie Słońca.
Tak oto miałem trzy inspracje:
firebird-logo.jpgkojot-Willy oryginal.jpg tiwanaku.jpg
Teraz „pozostało” połączyć to do kupy, czyli nadać odrobinę kanciastości kojotowi, wpisać go w kompozycję „tarczy” firebirda i wszystko to ubrać
w inkaski „kostium” i ozdoby z Tiwanaku tak, żeby nie straciło prostego cartoonowego charakteru i pasowało na maskę samochodu… mało?
W jedno popołudnie powstały szkice
KOJOT_WILLY-szkic_koncepcyjny.jpg
Potem zdjęcia i zaczęło się klikanie w komputerze.
Bez tabletu, jedynie z myszką i łóżkiem zamiast stołu. La vida - jak mawiają tam, dokąd kojot miał trafić.
W końcu powstał rysunek czarno-biały w Illustratorze.
KOJOT_WILLY-ilustracja_wektorowa_czarnobiala_grafika_na_samochod.jpg
Najtrudniejszą częścią okazały się kolory. Paleta barwna z rzeźb Inków i Majów była najlepszym wyborem.
Ale trzeba było też pamiętać o tym, że rysunek na masce ma „dawać po gałach”.
KOJOT_WILLY-ilustracja_wektorowa_grafika_na_samochod.jpg
Radkowi spodobało się. Poprosił jeszcze o dodatkowe elementy. Między innymi podpis z adresem strony wyprawy.
ADRES_STRONY-grafika_wektorowa.jpg
Prawdziwa gratka przyszła na koniec. Żeby nie było wątpliwości skąd kojot wyjechał, Radek poprosił o znak na tył samochodu.
Cholita spychająca konkwistadora w przepaść.
Z podpisem THIS IS SPAAAARTA!!!… przepraszam, miało być  THIS IS BOLIVIA!
Radek, gratuluję pomysłu!!!
Chyba nic lepiej nie oddaje charakteru kraju, który jako jedyny naświecie wygonił McDonalda, bo nikt nie chciał w nim jeść .
Domyślam się, że zanim tam wrócimy będzie można na każdym targu kupić koszulkę z tym nadrukiem. Już teraz robi on furorę w sieci.
Potencjalnych „producentów” i „pożyczalskich” ostrzegam, że Radek opatentował ten znak :)
THIS_IS_BOLIVIA!-ilustracja_wektorowa.jpg
No i to by było na tyle. Zapraszam do części ILUSTRACJE KOMERCYJNE, gdzie można zobaczyć końcowy efekt na samochodzie Radka.
Na koniec tradycyjnie romantyczny widoczek pracowni, w której z zaangażowaniem krzywiłem sobie kręgosłup.
Radek! Feliz Viaje el Polaco loco!!!
pracownia.jpg

grafika na samochód czyli kojot po inkasku | 2011 | pracownia | Tags: , , , | Comments (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>